James Dean – buntownik wiecznie żywy

Znakomity aktor, bożyszcze nastolatek, a w końcu – ikona popkultury. Pomimo krótkiej kariery, James Dean stał się legendą i istnym symbolem buntu. „Śnij, jakbyś miał żyć wiecznie. Żyj, jakbyś miał umrzeć dzisiaj” – właśnie owe motto najlepiej opisuje styl życia młodego aktora z Indiany.

Wystąpił w zaledwie trzech filmach, a jego sława przypada na rok 1955. Prawdziwe uwielbienie zyskał jednak – jak to często bywa – dopiero po przedwczesnej śmierci. James Byron Dean to postać kontrowersyjna, zagadkowa, owiana tajemnicą. Co takiego jest w odtwórcy roli Jim’a Starka, że do dziś budzi tak wielkie zainteresowanie?

James Dean, 1955
James Dean, 1955

Dean został w pewnym stopniu zaszufladkowany do określonego typu ról. Buntownik, samotny, walczący sam przeciwko całemu światu. Wewnątrz tak naprawdę wrażliwy i pragnący miłości. Dean stał się przedstawicielem wszystkich młodych ludzi walczących o akceptację i zrozumienie ze strony rodziców. James został uosobieniem młodzieńczego buntu i symbolem ówczesnych nastolatków.

Sławę zawdzięcza również w dużej mierze swojemu wyglądowi. Młody – już nie dziecko, ale jeszcze nie mężczyzna. Przystojny – marzenie każdej kobiety, a jak się również okazuje – przyciągający uwagę mężczyzn (do kontaktów seksualnych z Deanem przyznał się Marlon Brando, a jak sam James mówił – „Nie jestem homoseksualistą, ale też nie zamierzam iść przez życie z jedną ręką związaną za plecami”). Jego image z „Buntownika bez powodu” szybko stał się modny i tak jak kiedyś kopiowano ubiór Wertera z powieści Goethego, tak w latach 50. wszędzie można było spotkań młodych mężczyzn w białym t-shirt’cie i czerwonej kurtce w stylu Deana.

rebel-without-a-cause-3
James Dean. Kadr z filmu „Buntownik bez powodu”, reż. Nicholas Ray.

Wygląd czy szczęście do ról, to jednak nie kluczowe czynniki w sukcesie aktora. James miał po prostu talent, o czym najdobitniej świadczą dwie pośmiertne nominacje do Oscara. Dean stworzył trzy niezwykle złożone psychologicznie kreacje. Na ekranie ukazywał zarówno brutalność, jak i wrażliwość. Postacie, w które się wcielił były intrygujące i niejednoznaczne, a James nadał im dodatkowej szczerości i autentyczności. Aktor w swojej wizji artystycznej lubił wychodzić poza scenariusz, uwielbiał improwizować, co najbardziej widoczne jest w „Na wschód od Edenu”. James nie wcielał się w graną przez siebie postać. On BYŁ tą postacią.

Jak twierdził w wywiadach Dean: „Aktor powinien w pełni zrozumieć graną przez siebie postać i nie ma na to lepszego sposobu niż próba bycia tą osobą w czasie godzin spędzonych z dala od kamery”. Dean nie musiał nawet próbować. Sam, bardziej niż ktokolwiek inny utożsamiał się ze swoimi postaciami. Jego matka zmarła na raka, gdy był jeszcze dzieckiem. Ojciec zdecydował się odesłać 9-latka na wieś do stryjostwa. Nie okazywał synowi uczucia, zainteresowania czy dumy z jego sukcesów, czego James nie potrafił mu wybaczyć. Aktor nawet wiele lat później, tak jak Caleb Trask z „Na wschód od Edenu” walczył o uwagę i miłość ze strony ojca. Jak stwierdził reżyser filmu – Elia Kazan – gdy spotkał Deana na castingu, od razu wiedział, że wybór do roli Caleba jest tylko jeden.

James Dean nie dożył starości. Miłość do szybkich aut i adrenaliny sprawiła, że aktor 30 września 1955 roku zginął w wypadku samochodowym w wieku 24 lat. Jego role na zawsze wpisały się do kanonu kina. Przez ludzkość zostanie zapamiętany jako młody chłopak w skórzanej kurtce i z papierosem w ustach. Jego postać właśnie dlatego jest tak aktualna – Dean zawsze będzie buntującym się 24-latkiem. Panie i Panowie, James Dean – buntownik wiecznie żywy.

 James Dean – buntownik wiecznie żywy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *